Wyniki wyszukiwania dla słów: przemiana materii

Zostało znalezionych 259 wyników. Strona 1 z 5

Post

Wysłano: Pią Kwi 18, 2008 3:01 pm

CytatCytat:

słyszałam kiedys ze testosteron u mężczyzn odpowiedzialny jest za gospodarkę tłuszczową i spalanie tłuszczu w organizmie. im sa starsi tym tego testosteronu jest coraz mniej i głownie dlatego tyją. zastanawiam sie, czy z kobietami jest tak samo? ja, jak juz pisałam w innych postach mam zbyt wysoki poziom testo i od !zawsze! bylam chudzinką. trudno jest mi przytyc. przy 166 cm waże 50 kg. tłumaczylam sobie ze to przez przemianę materii ale moze to włąsnie przez tentestosteron? co o tym sądzicie???? nie wyglądam najgorzej ale troche przytyc bym chciała...

hmmm, ja też mam 166cm, ważę 48kg..
zawsze tłumaczyłam to sobie właśnie tak jak Ty - że to szybka przemiana materii..
nie wiem czy testosteron mógłby mieć wpływ na 'ciałko' .. ale całkiem niezła 'rozkmina' mogłaby z tego wyjść ;)
w sumie u mnie to chyba bardziej rodzinne, mama też w młodości była chudzinką


Post

Wysłano: w 23 Gru 2008, o 01:08

Masz widocznie dosyć szybko przemianę materii , nie radziłabym opychać sie szybkim żarciem bo to może wpłynąć na ruchy robaczkowe jelit...
jeśli chcesz przytyć musisz dostarczyć organizmowi tłuszcze nasycone ... ze słodyczy natomiast uzyskasz tłuszcze obojętne które są pośrednie ani nie wpływają na to że tyjesz ani chudniesz staja sie nasyconymi wtedy gdy norma cukru w wątrobie zostanie odłożona ponad miarę ( po tym jak zostaną wytworzone tłuszcze obojętne co prawda one same sie odkładają ).
To może również spowodować wymioty etc wiec stanowczo odradzam .
Moim skromnym zdaniem nie szukaj takich sposobów po prostu jedz co chcesz.
Z biegiem lat przemiana materii zwolni i wtedy odczujesz jej skutki.
Byś mogła przytyć musisz dokładnie określić własny wiek oraz BMI ( waga ,wzrost itd.)

Post

Wysłano: 2008-11-27, 20:49

CytatCytat:

wlasnie wiola mi mowia ze mam niby niedoczynnosc bo wyzsze to TSH a ja jestem caly czas rozdygotana i serce wali mlotem, jedno przeczy drugiemu!!!!!


faktycznie dziwne, tarczyca do TSH działa w sprzęzeniu zwrotnym ujemnym, gdy TSH wysokie hormony tarczycy niskie, i odwrotnie, gdy TSH niskie hotmony tarczycy wysokie. nadczynnosc charakteryzuje sie podwyzszonymi hormonami tarczycy, powiekszona tarczycą, czasem przy pewnej odmianie z autoagresji wytRzreszczem gałek ocznych, pobudzeniem, kołataniem serca, potliwoscią, trzesieniem dłoni, , chudnięcieM bo podstawowa przemiana materii bardzo wzrasta, rowniez ludzie tacy sa bardziej inteligentni. Niedoczynnosc niskimi wartosciami hormonow tarczycy, moze pojawic sie wole, ospalosc, tycie, spowolnienie, tempota umyslowa, suchosc skóry.

Post

Wysłano: Wto Cze 24, 2008 6:11 pm

ruletko Brałam tabletki ponad dwa lata, raz zrobiłam błąd zaszłam w ciążę - niestety straciłam ją i nie winię tabletek, bo mam inne problemy hormonalne (tarczyca), zreszta u mnie w rodzinie sie to zdarzalo.
Potem postanowiłam zajść w ciążę - zaszłam w 2 cyklu starań;) Jak ktoś ma mieć problemy z zajściem to będzie je miał, jak widać ja jestem bardzo płodna bo przecietnie zdrowa para ma szanse na ciążę w przeciagu około roku - a ja no proszę płodna jestem bardzo;) Co do trawienia, jem co mi wpadnie do łapek, mieszam wszystkie rzeczy ze soba i żołądek się nie buntuje;) Na zaparcia i to lekkie narzekam jedynie w ciąży - a i tak miałam je krótko;) Tak to nigdy nic, przemiana materii wzorowa:)

Post

Wysłano: 2009-02-18, 17:01

Płuca i oskrzela osłuchowo czyste. Temperatura minęła po zarzyciu na noc fervexu, rumianku i aspiryny, ale utrzymuje się stan podgorączkowy bez żadnych okazji. Rano i pod wieczór raczej spada do normalnej temperatury. Poza czymś w rodzaju "kluchy" w gardle nie ma żadnych objawów. Tylko paskudne migdały i co troche musze coś odkrztuszać. Mam wrażenie jakby to coś spływało mi z nosa do gardła. Ale po pierwszej wizycie laryngolog nic tam nie widział więc skierował mnie na rtg zatok. Alergie mam na pyłki roślin ale ona objawia się raczej wiosną i to nie zawsze. Przemiana materii chyba w porządku, zależy co należy mieć na uwadze mówiąc o przemianie materii. Zaczynam przypuszczać, że chyba nie do końca doleczyłem ostatnią ropną anginę. Zobaczymy co jeszcze wykaże rtg zatok nosa. Musieli mi zrobić jeszcze raz bo zdjęcie im nie wyszło i przez to opóźnia się moja wizyta u laryngologa. Ciekawe co będzie jak mi to nic nie wykarze :)

Post

Wysłano: Wto Lut 27, 2007 1:13 pm

hej!ja mam taki problem.wlasciwie pisze tu pierwszy raz.tak jak i tabletki biore pierwszy miesiac.nie wiem,czy cos jest nie tak z moja przemiana materii,czy co sie wogole dzieje,ale ze tak powiem czesto moja "kupa"jest zadsza i nie wiem,czy mozna to zaliczyc do biegunki,czy tez nie.czasami "korzystam z toalety" 10 min po wzieciu tabletki,czasami 3 godz po
wzieciu hormonetu.na ulotce jest niby napisane,ze w razie wymiotow trzeba wziasc kolejna tabletke,a o biegunce jest tylko,ze moze obnizyc skutecznosc.o wzieciu kolejnej nie ma nic.nie wiem wiec jak do tego podchodzic i czy wogole jest sie czym martwic.dzieki za odpowiedz

Post

Wysłano: 01-01-2007, 20:11

A czy zauważyłyscie drogie panie ,ze zatwardzenia wystepuje tylko w zimowo -jesienna porze ?( przynajmniej u mnie zawsze tak było.... )wiec osmiele sie wysnuc na podstawie tej obserwacji przypuszczenie, ze ma ono bezposredni związek przyczynowo sktkowy z bezruchem dziecięcym bo kiedy mały obywatel sie rudza to i przemiana materii jest szybsza i kiszeczki sie ruszają od wstrzasów ruchowych
oczywiscie rola świerzych owoców dostepnych na wyciągniecie reki w porze letniej tez nie jest bez znaczenia, tyle że mie kazda pociecha lubi konsumcje w/w

Post

Wysłano: Nie Paź 15, 2006 1:13 pm

biore od ponad pol roku tabletki anty i zauwazylam, ze od jakis 2 miesiecy zauwazylam, ze znacznie poprawila mi sie przemiana materii. wczesniej bywalo, ze mialam zatwardzenia po 2 tyg! a teraz codziennie moge sie zalatwic. czy hormony mogly miec wplyw na to, ze przemiana mi sie poprawila? czy to moze byc wynik czegos innego?
nie zeby mi to przeszkadzalo :) wrecz odwrotnie bardzo mi sie to podoba, bowiem udalo mi sie dzieki temu troszke schudnac.
zaznaczam, ze jem caly czas normalnie, nie pije zadnych herabtek na przeczyszczenie, czy tez nie biore tabletek na to (boje sie by nie wyplukalo mi tabletek anty z organizmu.

Post

Wysłano: 2007-10-10, 04:51

Po radach Dagi do żywienia już nieczego nie trzeba dodawać, podpisuję się jeszcze pod wysypianiem się...no w Twoim przypadku w miarę możliwości rzecz jasna ale ten odpoczynek jest bardzo ważny.
Pomyślałam jeszcze o ciężarkach, hantlach itd. Nie wiem jak wyglądają te Twoje zajęcia aerobiku ale jeśli bez obciązenia to spalasz tylko kalorie w momencie kiedy ćwiczysz a potem standard. Z wiekiem przemiana materii spada i ubywa nam mięsni, które spalają więcej kalorii nawet w momencie niećwiczenia.
Warto jakieś hantelki sobie załatwić i podkręcić przemianę materii.

Post

Wysłano: 2009-03-17, 16:27

bol kosci, problem z oczami (nawet tego opisac sie nie da), prawie codzienna deprecha, niechec do zycia, problemy z zasypianiem i snem ktory regeneruje, problemy z pamiecia i koncentracja, niesmialosc, brak energii, zmeczenie (codzienne uczucie jakby było sie na kacu, lub pod wpływem 2-3 mocniejszych piw), nie mozna przytyc, chudosc az trzeszczy (b. szybka przemiana materii), miesnie tak samo w ogole 'nie rosna' mimo treningu (brak odp ilosci tescia), fobie społeczne, brak agresywnosci, moznaby wymieniac

Post

Wysłano: Sob Lis 08, 2008 9:36 am

Poza tym chyba nie chcesz skazywac go na samotnosc... Pamietaj ze szczur to zwierzatko stadne...

Mój ogonek jest trudnym przypadkiem..Ostatnio zauważyłam że jest dziwny i chcialam kupić mu przyjaciela.Poszłam do sklepu zoologicznego,w którym kupiłam go wcześniej.Sprzedawca powiedział mi,żebym lepiej nie kupowała,bo on nie lubi innych szczurow..tzw ze zagryzał swoich braci itd.i zebym lepiej nie ryzykowala..

co do szczurkow,moze te jego kupy sa spowodowane przemiana materii??

pozdrawiam

Post

Wysłano: Pon Mar 28, 2005 11:22 am

Istnieje takie przekonanie, że zdrowo jest dopuścić samiczki /psy, koty inne zwierzęta/, ale jest to nieprawda.
Co to jest pasztetka? Mięsko? Bo tak mi się z pasztetem skojarzyło :wink: W każdym razie jeśli pasztet to wyklucz to z diety- wszystko co przyprawione jak i słodzone nie nadaje się dla szczurka.
500 gram i to jest samiczka? Dużo, bardzo dużo, przynajmniej w stosunku do moich samców... Wydaje mi się, że szczurka może mieć problemy z przemiana materii lub zaburzeniami w czynności gruczołów dokrewnych. Występuje często u zwierząt starszych. Weterynarz pwnie poda hormony jeśli to rzeczywiście otyłość. Czekamy na zdjęcia.
A wypuszczasz ją z klatki? Jak często i na jak długo? I podaj dokładne wymiary klateczki.

Post

Wysłano: 2008-08-27, 13:38

CytatCytat:

Niestety, żyjemy w takich czasach, w których większość ludzi preferuje w wolnym czasie iść na piwo/colę/hamburgera do baru niż na rower czy siłownię

CytatCytat:

są też predyspozycje genetyczne, budowa, przemiana materii i szereg innych czynników


Po sobie widze jak duże mają znaczenie właśńie genetyka czy przemiana materii.Ja od zawsze byłam drobna ,zreszta moja mama mając 50 lat waży 50 kg tyle samo co ja teraz Mój mąż natomiast tez jest wege a waży ponad 90 kg,na szczęscie większośc tego to nie tłuszcz Tak że róznie z tym bywa.kwestia indywidualna

Post

Wysłano: 17 Maj 07, 22:12

>siiq
you are wrong .
Miałeś 2 małe rybki w 35 litrach - nie były w stanie wyprodukować tyle szkodliwych związków azotowych (przemiana materii) - zupełnie co innego jest gdy ryby są duże, podłoze jest świeże (nie działa jako bufor) , są intensywniej karmione a filtry niedojrzałe.

>Kasik
Szkoda, że dopiero teraz napisałaś, że akwarium ma 100l..... to jest dobre do trzymania kilku szczelinowców, księżniczek, muszlowców - ale nie do pyszczaków . Zebra i maingano jeśli się nie pozabijają to w najlepszym razie będą karłowate.... Potrzebujesz większego zbiornika.

Pozdrawiam

Post

Wysłano: 2007-11-28, 10:41

Lily, a nie myślałam aby spisywać przez kilka dni dokładnie co jesz, codziennie i mniej więcej w jakiej ilości? tak postępuje się aby okreslić nawyki żywieniowe i zobaczyć jakie błędy się popełnia, czasem wydaje się nam , że mało jemy a po rzetelnym spisaniu dziennego jadłospisu okazuje się, ze wcale tak mało nie było,
powtórze to co już zostało napisane: brak kolacji lub ostatni posiłek do 18-tej, wybrana forma ruchu, jeden dzień w tygodniu - post i powinno pomóc, przemiana materii w starszym wieku się zmniejsza ale nie aż tak aby nie można było tego opanować,

Post

Wysłano: 2007-10-09, 17:50

Może nie jestem jakoś szczególnie bardziej kompetentna ale ta teoria o niejedzeniu po 17-stej bierze się stąd, że po tej godzinie aż do 7 rano żołądek nie pracuje. Jeśli w tym czasie będziemy jeść to dodatkowo go obciążymy i nie poradzi sobie ze strawieniem pokarmu.
Jest to związane naturalnym cyklem człowieka. Aktywność żołądka jest największa rano a potem spada, dlatego też zasada jedzenia dużych śniadań a żebraczych kolacji jest jak najbardziej zasadna.
U mnie się to sprawdza, nie jem po 17-stej i nie zauważyłam żeby mi przemiana materii zwolniła. Pewnie trzeba się przyzwyczaić do takiego rytmu, nic od razu.
U kobiet karmiących pewnie nie do końca można się tego trzymać przez zwiększone zapotrzebowanie kaloryczne.

Post

Wysłano: 2009-03-18, 07:49

CytatCytat:

szkola ---> jablko
widzę, że też należysz do niejedzących w szkole (no prawie)

szczerze mowiac to w mojej szkole nie da sie jesc mamy bardzo mala szkole na ok. 800 dzieci, gdzie wszyscy sie przepychaja i wpadaja na siebie. Mamy az 7 klas (a, b, c, d, e, f, g, h) na wszystkie klasy od I-III.

Pozatym po takich platkach jestem syta ok 5 godzin, a ja nie jem jak nie mam ochoty. Nie lubie sie trzymac sztywnego planu "jedzenie co 3 godziny, bo tak zdrowo, bo zmiejsza sie przemiana materii bla bla bla". Nigdy nie wcisnelabym 5 posilkow, chociaz sportu uprawiam naprawde duzo. Moje porcje sa dla mnie wystarczajace i na dlugo mnie syca.

Post

Wysłano: 2008-11-14, 19:37

nowy krem napewno nie, bo nie mam żadnego nowego (a i stare rzadko używam)
w ciąży na razie nie jestem
może być infekcja
może być coś z tym odwodnieniem
przemiana materii u mnie leży i kwiczy

trudno powiedzieć, wcześniej nigdy nie zarejestrowałam tego typu problemów

uczulenia na złoto raczej nie mam, i obrączkę i pierścionek i koczyki noszę na okrągło, spie w nich... (nie mam nawyku zdejmowania na noc, jak kolczyki zdejmuję to rano zapominam zakładać i mi dziurki zarastają)

natomiast mam uczulenie na metale inne (testowałam na kolczykach), więc wiem jak to boli... (i stąd wiem że na złoto nie mam uczulenia)

Post

Wysłano: Sro Sty 07, 2009 22:08

CytatCytat:

następnym razem kupię tabletki bo to gorsze od lnu

CytatCytat:

jedz warzywka i owoce, ogranicz biały chleb, przeżuć się na ciemne pieczywko, nie pij napojów gazowanych tylko mineralke niegazowaną minimum 2l dziennie i będziesz latać do kibelka jak gołębica ja zmieniłam dietę, nie jem słodyczy, białego pieczywa, za to dużo wody mineralnej i sałatek i przemiana materii sama się poprawiła, a do tego w ciągu miesiąca schudłam 4 kilo

dokładnie tak !!! to samo mówiłam wczoraj

a tak poza tym cześć gaduły

Post

Wysłano: Nie 12 Mar, 2006

W kategorii mniej inwazyjnego oczyszczania organizmu (równiez leczenia) można by jeszcze zaproponować ssanie leju, metodę bardzo starą i sprawdzoną, która bazuje na tym, że jedna z funkcji gruczołów jamy ustnej polega na wydalaniu produktów przemiany materii z krwi.
Jedną łyżkę oleju umieszczamy w przedniej części jamy ustnej. Olej trzeba ssać ok. 20 min. jak cukierek, absolutnie nie wolno go połykać. Ilość przechodzącej przez gruczoły krwi w trakcie ssania zwiększa się 3-4razy. Na poczatku olej gęstnieje, potem staje się wodnisty. W tym momencie go wypluwamy. Płyn powinien być biały jak mleko. Żółty kolor wskazuje, że procedura nie została zakończona. Robimy to codziennie, najlepiej rano, na czczo.
W trakcie ssania organizm uwalnia sie od szkodliwych bakterii, aktywizuje się i normalizuje sie przemiana materii.

pozdrawiam

Post

Wysłano: 2006-08-13, 19:25

CytatCytat:

nie przejdzie,
jak sie chce to przejdzie, tylko pytanie czy on chce schudnac? a moze dieta Kwasniewskiego w takim razie by sie tu zdala?
tak aprops, to w maju zaczal sie ze mna odchudzac moj netowy znajomy, szlismy leb w leb, teraz i ja odpuscilam i on odpuscil, ze 117 kilogramow spadl do 101, nie laczyl, jezdzil na rowerze i zrywami chodzil na silownie... oczywiscie jego porcje byly wieksze niz moje, bo nigdy dotad nie mial doczynienia z dietami dlatego tez, jego przemiana materii jest o niebo lepsza niz moja i mogl sobie pozwalac na wiecej... jako, ze on jest z tych mieso i rybozernych na obiad szykowal sobie gotowane miesko i gotowane lub na parze warzywka, albo rybka na parze... sniadania urozmacone, kolacje tez, ale w normach nielaczenia. Problem w tym, czy Twoj maz chce schudnac, czy Ty mu narzucasz cos... bo nic co na sile nie ma w tutaj sensu...

Post

Wysłano: 2008-09-10, 22:36

Włosy szczotkuję włosianą szczotką. Wolę tak się ich pozbywać niż zbierać z podłogi. Już jakiś czas temu przestały wychodzić garściami, jest coraz lepiej.
Przemiana materii faktycznie gorsza, szkoda... bo kiedyś potrzebowała 4 dni bez kolacji by w obcisłej sukience na wesele iść bez "brzuszka" teraz niestety potrzebuję więcej czasu
Piersi nigdy nie miałam dużych, teraz są większe niż przed ciążą, ale co z tego skoro sflaczałe wygląja jak jamnicze uszy...

Najbardziej mi szkoda takiej fajne talii jaką miałam wcześniej... no ale to moja wina bo nie ćwiczę, pewnie gdybym się postarała to bym ją odzyskała.

Ale generalnie nie jest już źle. Najgorzej sie czułam właśnie około 2 mc po porodzie. Jeszcze taka cała sflaczała, mięciutka, nadal spuchnięta. Ale idzie ku lepszemu

Post

Wysłano: So kwi 22, 2006 10:27 pm

Jak sie pilnujemy i nowinki podam "pojedynczo" a nie tak jak ostatnio dzień po dniu, to stwierdzam, że czasami w ten sam dzień a czasami na drugi, rzadziej trzeci Filip dostaje zmian skórnych zwłaszcza na nózkach widac to pogorszenie - gdy wróce do tego co jadał wcześniej i odstawiam 'nowość' na ogół po 3-4 dniach skóra poprawia się czasami nawet tak, że prawie nic nie widać tego AZS.
Dzisiaj pierwszy raz zaserwowałam Sinlac - w gruszce- maluchy zjadły deser błyskawicznie widać że bardziej im smakowal niz bez tego dodatku.Jutro przyrzadzę im na wodzie - zobaczymy czy też bedą takie chętne. A czy ta morela z Hippa ma jeszcze jakies dodatki owoców? Bo nie widziałam takiego deserku chyba...
W temacie kupek - po deserku z sinlaciem kupka była dość szybko (u obydwu) i rzadszej konsystencji ( maja problem z zaparciami
myślę że od kaszek ryzowych) - czy to może oznaczać że nie toleruja tego sinlaca czy tylko lepsza przemiana materii?

Post

Wysłano: Nie Sty 14, 2007 8:25 am

Czy to możliwe, że tabletki antykoncepcyjne moga uregulować przemianę materii??Zawsze miałam problemy z wypróżnianiem się, ale od kiedy biorę Yasmin, (biorę je codziennie o godzinie 10 rano) punktualnie o 7 rano następnego dnia musze korzystać z toalety,jest to zazwyczaj luźny stolec. Czy wy też tak macie? Czy to znaczy, że skuteczność tabletek może być obniżona?
Chciałam jeszcze zapytać, czy jeżeli brakuje mi 2 tabletek w opakowaniu, bo wzięłam omyłkowo 2, mogę dobrać z nowgo opakowania? Bo to moje pierwsze opakowanie i chciałabym, żeby wszystko było ok- 21 dni+7 dni przerwy.

Post

Wysłano: 30 sierpnia 2005, o 13:17

CytatCytat:

oliwia ostatnio zywii sie glownie chlebem-najchetniej suchym ,cichcem smaruje go maslem,jak nie zauwazy to zje...dwa obiady zaczela jesc w zlobku,panie mowia ze ladnie je-a jednak zamiast przybrac to sracila na wadze(pewnie wiecej jeszcze ruchu) takze ja juz nie mam nadzieji-zwlaszzcza jak patrze(nie powiem-z zazdroscia)na tesciowa po ktorej oliwia chyba odziedziczyla sylwetke


Dużo ruchu swoje robi, no i przypuszczam, że szybka przemiana materii też. Agusia nie odziedziczyła sylwetki po mojej teściowej, wolę już by pozostała przy swojej , po mnie też mogłaby raczej nie dziedziczyć.

Post

Wysłano: So kwi 22, 2006 10:50 pm

Nie panikuj alfi , może lepsza przemiana materii a może zwykła i zupoełnie normalna reakca przewodu pokarmowego na nowość. Nawet zdrowe dziecko reaguje troszeczkę luzniejszą kupką na nowe jedzenie i to nic złego. Organizm się przyzwyczaja do życia po prostu.
Wiem że to głupie porównanie (bo może obraźliwe ale dla mnie nie) ale np u psów i innych zwierząt domowych które się zywi zazwyczaj ciągle tym samym jedzeniem (gotowa karma czy gotowane jedzenie ale zwykle codziennie to samo a nie jak ludzi różnorodnie bo po co) to każda zmiana karmy powoduje biegunkę dlatego zmienia się karmy stopniowo mieszając jedną z drugą. Jeszcze raz przepraszam za porównanie ale jestem po weterynarii i mam dzieci i psy i często porównuję takie rzeczy .

Post

Wysłano: Czw Maj 03, 2007 4:25 pm

ej serio serio chudzielcem trzeba być żeby zrozumieć jak to jest ;D
bo naprawdę i szybka i wolna przemiana materii jest tak samo chu.jowa.
z tym, że przy szybkiej jest jeszcze gorzej przytyć, niż schudnąć przy wolnej.
i ja biune rozumiem, bo ja też tak miałam.

biuna haha xD
wiesz co byłam podobnym wieszakiem jak Ty ;D
a teraz wyglądam na zdrową ;D
akurat w sam raz, mam tu i tam ;D
aczkolwiek wiesz, każdy organizm reaguję inaczej więc może i to nie dałoby rady ;DDD
xD

Post

Wysłano: 16-09-2008

Z tego co piszesz, czyszczenie przed badaniem bedzie trwac w sumie dwa dni, czyli standardowo w szpitalu - od soboty do poniedziałku dieta płynna, więc raczej nie trzeba się niczego obawiać, syn będzie dostawał zmiksowane posiłki, , że w przypadku niedowagi i niedożywienia, a z tego co piszesz u synka może mieć ono miejsce, zwykle przygotowuje się do badania lewatywami a dłużej, zamiast podawać krócej, np dwa dni środek przeczyszczający (syrop, o którym piszesz to pewnie to). W szpitalu zazwyczaj dostosowują przygotowanie do stanu pacjenta, jego wagi, kondycji, wazna jest takze indywidualna "przemiana materii". sama przechodzilam przygotowania do badan z duza niedowaga i naprawde bardzo zwracali uwage na niebezpieczenstwo, ze ewentualnie organizm tego nie wytrzyma, ewentualnie mieli podac kroplowke. w razie watpliwosci mozna porozmawiac z oddzialowa, powinna wyjasnic watpliwosci co do ewentualnego przebiegu przygotowan.

Post

Wysłano: 2008-07-01, 21:48

Najlepsza jest indywidualnie dostosowana dieta. Bierze ona po uwagę indywidualne predyspozycje organizmu takie jak: podstawowa przemiana materii, całkowita przemiana materii, wzrost, waga, płeć, wiek, stopień aktywności fizycznej, obwód w pasie i w biodrach i stosunek tych dwóch wartości, ewentualne schorzenia, dolegliwości oraz preferencje zywieniowe i wiele innych. Odchudzanie tego typu dietą jest najefektywniejsze i najzdrowsze. Ułożona dieta ma nie tylko za zadanie odchudzic ale także dostarczyc wszystkich niezbednych składnikow odzywczych w odpowiednich ilościach do organizmu a diety "gazetowe" zazwyczaj tego nie zapewniają samemu ustalona dieta też rzadko juz nie mowiąc o dietach typu Cambridge lub innych suplementowych.

Post

Wysłano: 2007-05-08, 10:54

CytatCytat:

Wyobraź sobie, że masz na ubraniu plamę z asfaltu lub smoły. Taką plamę najłatwiej jest wyczyścić za pomocą MASŁA. Chodzi o to, że SMOŁA to tłuszcz NASYCONY. Masło to też tłuszcz, ale nienasycony. Jest to podobny rodzaj substancji, która miesza się ze smołą, ale ma zdolność do wiązania, rozpuszczania molekuł "cięższych" od siebie.

Bardzo podobnie działa tłuszcz typu OMEGA 3 na złogi w organizmie, dzięki temu skutecznie oczyszcza organizm.

Z drugiej zaś strony, OMEGA-3 wbudowana w komórki organizmu działa podobnie do warstwy teflonu - cząsteczki różnych substancji łatwo sie po niej ślizgają, a nic się do niej nie przykleja. Dzięki temu lepiej działa przyswajanie i wydalanie, cała przemiana materii przebiega sprawniej


Poza tym zastanów się czy na diecie, którą obecnie trzymasz, mogłabyś wytrzymać do końca życia. Jeżeli nie to znaczy że jest to zła dieta.

Post

Wysłano: 2007-10-03, 15:18

Moja "walka" trochę osłabła ostatnio, ale przynajmniej zaczęłam jeść trochę bardziej regularnie. Przemiana materii wróciła do normy, brzuszek też jakby się zmniejszył (ale ciągle nie umiem się zmotywować do ćwiczeń i dlatego nie jest jeszcze taki jakbym chciała), jednak kiedy dzisiaj weszłam na wagę, okazało się, że... przytyłam 3 kg. W sumie nie narzekam, bo i tak ważę za mało, a jeśli te 3 kg nie odłożyło mi się na brzuchu i biodrach, to jestem wręcz zadowolona. Tylko nie wiem, gdzie w takim razie się odłożyło

Post

Wysłano: 2008-01-04, 12:13

WiseWoman, nie chcę się czepiać ale nie wiem gdzie to jest naukowo potwierdzone jak dermatolodzy twierdzą że niema bezpośredniego wpływu..... z resztą kakao i ostre przyprawy zawierają kilka alkaloidów miedzy innymi kapsaicyne (i jej związki w ostrych potrawach) a kakao natomiast zawiera teobrominę (tylko tych substancji można się "uczepić") żadna z nich nie działa bezpośrednio na pryszcz itd... natomiast gdy ktoś przesadza z tego typu rzeczami w diecie to może wystąpić reakcja alergiczna... albo może zwiększyć objawy trądziku.... głównym powodem powstawania pryszczy jest przetłuszczająca się cera oraz zwiększona ilość toksyn w organizmie (ma na to wpływ przemiana materii oraz dieta) więc nie jest to takie oczywiste że "większość" ludzi będzie miała takie objawy po tych produktach no chyba że ktoś je 3 tabliczki czekolady dziennie albo same ostre posiłki to nic dziwnego że go obsypie....

Post

Wysłano: 2007-10-19, 16:02

CytatCytat:

No ja już dzisiaj nic nie jem...Jutro robię imprezkę dla znajomych to wtedy przygotuje pyszności, dzisiaj zacznę robić miejsce.


to bardzo zle bo wlasnie w taki sposob twoj organizm bedzie zle funkcjonowal!!! jesli nic dzis nie jjesz to twoj organizm zrobi ci psikusa i jutrzejsze jedzonko nadrobi dwukrotnie gdyz twoja przemiana materii spowolni sie !! a jak sie je codziennie w malycg ilosciach i regularnie to wtedy metabolizm sie podkreca i nie ma efektow jojo! dlatego dziewczyny czesto sa zdziwione ze ''przeciez nic nie jadly a przytyly" - bo ich organizm po glodowce nadrabia dwukrotnie!

Post

Wysłano: 2007-09-07, 11:31

W kwestii jedzenia to, co zalecała indiend przychodzi mi bez problemu: zrezygnowałam z napojów gazowanych i "kolorowych", piję głównie wodę niegazowaną, wodę z sokiem (naturalnym, robionym domowymi sposobami) albo herbatę - obecnie zieloną. Wróciłam do jogurtów, a także do mleka i różnych produktów mlecznych. I widzę dużą różnicę, tzn. przemiana materii wróciła do normy, a ostatnio już było z nią nienajlepiej. Do tego zasada ŻM (a właściwie nawet nie - po prostu się nie przejadam) i zdecydowanie widzę rezultaty - brzuszek się zmniejszył, ale jak zwykle mam problem, żeby zmusić się do ćwiczeń. Najlepsze jest to, że widzę postępy, mimo, iż właściwie nie jestem na diecie. Zrezygnowałam z paru rzeczy, których i tak nie lubiłam, częściej jem owoce i produkty mleczne, które uwielbiam... do tego ostatnio prawie co drugi dzień jem pizzę A wyglądam i czuję się lepiej Tylko te ćwiczenia... trzeba będzie się wreszcie za nie zabrać.

Post

Wysłano: 2007-03-16, 14:11

CytatCytat:

Więc jeśli macie szorstką skórę, obrzęki, tyjecie z powietrza, jest wam zimno, nic się wam nie chce itp ... może warto odwiedzić endokrynologa ?

Dokładnie. Mam teraz koleżankę w pracy z podobnym problemem. Pobrałam jej krew ostatnio, lekarz wypisał zlecenie na badanie hormonów tarczycy i bingo...okazało się, ze ma niedoczynność. Szybko udała się do endokrynologa i teraz jest już lepiej.
mikunia11, dobrze, że poruszyłas ten problem, może komus się przyda taka informacja?

Post

Wysłano: Pn lut 12, 2007 12:52 pm

wszystko fajnie tylko jaki mam podac probiotyk maluszkowi ktory ma podejzenie skazy?lakcid odpada,probowałam lakcidofil ale wygladało jakby sie zmiany nasiliły,fakt był wtedty dokarmiany bebilonem pepti,teraz jest na nutramigenie,przemiana materii sie mocno poprawiła ale to jescze nie to,dlatego szukam probiotyka dla prawie 4mczego bączka,myślałam o beneflorze,macie jakies sugestie?wzmacniam odporność codziennymi spacerkami bez wzgledu na pogode bo cebion chyba tez nie służył młodemu,rany,metoda prób i błedow u takiego maluszka mnie przeraża

Post

Wysłano: Pn lut 05, 2007 10:08 pm

CytatCytat:

taka konstrukcja jak stwierdził lekarz.


jej, ja jestem chuda, mój brat, ojciec, dziadek...
wlaśnie wcięłam schabowego z górą ziemniaczków, a zaraz pewnie zjem budyń. i nie będę ważyć więcej niż 52 kilo (ważyłam tyle kiedy jadłam jak pasibrzuch, od rana do późnej nocy!)bo tak już mam. kiedy jem tyle co normalny czlowiek (a nie jak "modelka") ważę właśnie 48 kg i kupuję rozmiar xs. nic na to nie poradzę. ale poprostu lubię swoją budowę i nie powiem, żeby mnie nie cieszyła moja przemiana materii.

ps. nie mam tasiemca

Post

Wysłano: 29.07.2007 (N) 11:44

serwer to masz tak jak ja. Od urodzenia ~5kg niedowagi do norm. Szybka przemiana materii. Przy wzroście 178 mam 65-70 kg.
Jeżeli będziesz jadł duże ilości produktów które podała ci vanyla to najwyżej brzych ci tłuszczem obrośnie (tak jak mi ).
Ważne jest aby zdrowo się odżywiać, warzywa, owoce, soki itp.
Najlepiej jakbyś porozmawiał sobie ze swoim lekarzem na początek. Powie ci co jeść w jakich ilościach itp.
Tutaj znajdziesz podstawowe info na temat żywienia: http://zdrowezywienie.w.interia.pl/
No i zrób to
Powodzenia

Post

Wysłano: Czw Maj 31, 2007 00:11

"dobra przemiana materii to dużo energii i szczupła sylwetka nie trzeba ci przypominać. Mówiąc najprościej: im hormony wytwarzane przez tarczycę będą lepszej jakości i im będzie ich więcej, tym przemiana materii będzie lepsza."

XYZ: ale jak masz tluszcz to miesnie sa mniej widoczne, dobra rzezba, to fajna sprawa, a tluszcz spowalnia i obciaza..

Ja sie ze swoja waga i sylwetka bardzo dobrze czuje, jak Ty ze swoja rowniez to ok, jednak trzeba nad soba caly czas pracowac, tyle na dzisiaj ...

Post

Wysłano: N kwi 13, 2008 4:42 pm

ja brałam alveo regularnie jakies 2 lata temu, profilaktyczną dawkę tzn. jedną miarkę codziennie rano na czczo. Po przy 4tej butelce (czyli po ponad 3ech mies.) trochę mi się poprawiło i nie tylko ze skórą. Przestałam mieć problemy z zasypianiem, poprawiła mi się przemiana materii no i jakos tak więcej chęci i energii do życia...
Później przestałam brać, znowu mi się pogorszyło. O alveo w międzyczasie zdążyłam zapomnieć. Ostatnio znajomy mi podsunął, ale zalecił też przyjmowanie podwójnej dawki - leczniczo, już nie profilaktycznie.
Kończę właśnie 4ta butle i zobaczymy jak będzie dalej

Post

Wysłano: Sro 25 Sty, 2006 21:48

Shaunri - czy ja napisałam,żeby podjadała?Ty chyba nie rozumiesz co oznacza jeść po mniej a częściej :/,a więc żeby nie było jakiś niejasności jeść mniej a częściej oznacza mniej więcej jeść niebzyt obfite posiłki ale za to częściej!..trzeba pamiętać o tym aby zawierał wszystkie niezbędne składniki pokarmowe w odpowiedniej ilości!

Ale dziewczyno pieprzysz. Przemiana materii, trawienie itp. pięciu malutkich posileczkow, zabierze tyle energii, ze od razu nadejdzie glod i tak w nieskonczonosci.
Jesc regularne, normalne porcje, a nie zadne male porcyjki ...

Post

Wysłano: Sro 01 Gru, 2004 18:06

Mam 169 cm i 47 kg. Czy mam niedowagę.
Masz. Powinnaś przytyć gdzieś do 55kg.

Argh, nie można tak tego określać:
Masz tyle i tyle wzrostu i dokładnie tyle i tyle powinnaś ważyć, nonsens, to że ktoś wykracza 4-5 kilogramami to już ma niedowagę? Liczy się wiek, odżywianie, przemiana materii.

Gosh
Zdaję sobie z tego sprawe. Chciałam tylko jej pokazac jej dużą niedowagę.
Edyt; Ona ma 13 lat. I jeśli ktoś wykracza 5-4 kg to ma niedowagę.
Mycha pomylilo mi sie ;p Już poprawiłam ; ...

Post

Wysłano: 13 Styczeń 08, 21:44

Ojej... niechce mi się znowu pisac o cyklu azotowym W skrócie: na odopowienich mediach filtracyjnych (gabka równierz) osadzają sie kolonie bakterii z rodzaju Nitrosomans i Nitrobacter. One kolejno szkodliwe związki przemiany materii ryb ( NH3/NH4+, No2 czyli amoniak, jony amonowe i azotyny ) utleniają do postaci dużo mniej szkodliwego No3 czyli azotanów. Jego już nie da sie utleniać, ale bakterie beztlenowe, wykorzystują go do oddychania i No3 sprowadzany jest do postaci czystego azotu, który odparowywuje ze zbiornika. Jednak utrzymanie tych bakterii beztlenowych, jest w akwarium trudne, więc my zmniejszami liczbe No3, poprzez cotygodniowe podmiany wody
Puki jest tam ikra, a młode będa jeszcze larwami i młodziutkim narybkiem, to ich przemiana materii bedzie maluuutka. Jednak pozniej przyda Ci sie tam mały filtr, najlepiej aby był już dojrzały. Więc jakis malutki filterek, proponuje już dac teraz, albo dac za kilka dni, byle by był w miare dojrzały ( czyli pracował w innym zbiorniku conajmniej 2 tygodnie, jednak Ty niemasz tyle czasu więc proponuje zakupić takowy, dać do akwarium głownego, zaszczepić jakiś biostarter i póżniej do zbiornika z narybkiem ). A czym będziesz karmił narybek?? To jest najtrudniejsze w rozmnażaniu...

Post

Wysłano: 2007-04-15, 18:18

Ja też przygotaowałam dla Pana kilka pytanek Od razu dodam, iż NAPRAWDĘ starałam się, aby były one jak najbardziej zwięzłe.

1. Jaka jest pana ulubiona potrawa? Ma Pan może jakiś ulubiony przysmak, który przygotowywała Panu mama w dzieciństwie?

2. Mówił Pan, żę chętnie chadza na spacery do lasu. Wiemy również, że kocha Pan śpiewanie i muzykę, ale czy ma Pan jeszcze jakieś hobby? Coś typu kolekcjonowanie znaczków, albo sklejanie samolocików? A może woli Pan coś bardziej ekstremalnego?

3. Jak wielką wagę przywiązuje Pan do wyglądu? Czy ta Pańska świetna figura to zasługa ćwiczeń, diet i siłowni, czy to może raczej przypadek i szybka przemiana materii?

4. Czy postawił Pan sobie w życiu jakiś cel, który chce Pan zrealizować za wszelką cenę, choćby wydawać by się mogło, że jest on niemożliwy?

5. Czy w czasach szkolnych był Pan flirciarzem? Podrywał Pan kobiety poprzez wygłupy, szpan, rozum, czy może jakieś romantyczne teksty? A może miał Pan jakąś jedną, niezawodną metodę?

Post

Wysłano: 2009-04-20, 21:56

CytatCytat:

Kasia, ten specyfik na otarcia który kupiłaś, to w jaki sposób działa? Na pięty czy na palce też? Niweluje ból czy tylko pomaga goić? No i tak jakoś mnie zastanawia od jakiegoś czasu, czy Ty mężatka jesteś, czy też szykujesz się do ślubu? Albo tylko modką jesteś?


Możesz psikać ten specyfik na całą stopę - ja tak wczoraj zrobiłam. buty prkatycznie mnie nie obtarły nigdzie (no tylko w jednym miejscu i tto bardzo delikatnie - a tam zawsze mam mega otarcia )
Jestem tylko modką Mężatką, ania PM jezcze nie jestem ... Babcia spisuje mnie juz na straty dała mi od grudnia 4 lata na zmienienie stanu cywilnego
Aaa bym jeszcze zapomniała .. kolezanka mi dzieci wywróżyła na 2011

ziel_lena, a możesz ćwiczyć?
Jak tak to zacznij robić brzuszki to naprawdę pomaga (skośna na boczki). Jak będziesz regularnie robiła to z pewnością boczki i brzuszek Ci zejdą.
Mi brzuszki wiele dały. Mam zamair do nich powrócić
Mi na odchudzanie w tamtym roku pomógł błonnik (kupowałam w tabletkach). Bardziej byłam najedzona no i przemiana materii się poprawiła. Kolezanka znów zachwala Colon C (możesz zamówić sobie bezpłatną próbkę na ich stronie). Te "wspomagacze" bardziej działają na poprawę pracy jelit.
Możesz też spróbowac z otrębami/ płatkami owsianymi (ja wcinam codzinnie do sniadania, często na sucho bo lubię).
Mi teraz odchudzanie idzie raz lepiej raz gorzej . Musze sobie znow w głowie poprzestawiac tak jak zrobiłam to rok temu bo efekty były

fastyna, mfajny komplet taki delikatny Kuzynka kupiła podobny (brnasoletka - naszyjnik - kolczyki) z krsyztałkami Sarovskiego - bardzo ładnie wygląda (ale cena mało przyjemna była )

Post

Wysłano: 16 Kwiecień 08, 21:05

zanik - rozpuszczanie ogona i płetw --> martwica płetw. Istnieje też martwica skrzeli która powstaje poprzez złe warunki w akwa oraz przez pasożyta, który uszkadzając śluzówkę blaszek skrzeli otwiera drogę bakteriom znajdującym się w akwarium. Bakterie te bez litości przenikają do środka i rozkładają tkankę. Jeżeli to ta choroba to należy bezzwłocznie użyć SERA baktopur.

Ale ja bym się powstrzymała z podawaniem jakichkolwiek leków.

Szybkie oddychanie, zaczerwienione skrzela i brzydszy wygląd ogona może być również przyczyną złych parametrów wody. Sprawdź na jakim poziomie masz pH. Zrób podmianę wody ale bez wzniecania dna (tzn bez odmulania).

A jak ja miałabym się decydować na leczenie to brałabym pod uwagę baktopur (a w miarę rozwoju faktycznej choroby - baktopur direct).

Ale skoro nadal nie wiadomo jakiego pochodzenia są te objawy to nie lej chemii bo możesz wlać złą i jedynie osłabisz ryby. No chyba że jesteś pewien co to za choroba.

Sorki jak troche zagmatwałam ale tak jakoś dziś zamotana jestem

Dodam jeszcze, że jak zaniebałam kilka razy akwa to właśnie miałam podobne objawy u gupików. UOdmiany weloniaste szybko reagują na nagłe zmiany parametrów wody - właśnie poszarpanym ogonem (lub coś jakby się rozpuszczał). Również się ocierały, zresztą i w tej chwili mi się ocierają ale wiem że im niedługo przejdzie bo właśnie miały podmienianą wodę i za dużo pyłu ze żwirku i zanieczyszczeń pływa w toni wodnej.

Napisz ile masz dokładnie ryb w akwa - i jakie to ryby. Bo możliwe że problemem jest u Ciebie przerybienie (zbyt szybka przemiana materii - zbyt szybki wzrost azotanów) a co za tym idzie ryby zaczynają się podtruwać.

Post

Wysłano: 2007-03-22, 12:58

Witam!!!!Ja kupuje Pu-ehr w herbaciarni na wage!!!albo taka chinska w kosteczkach.Nie zwykla ze supermarketu!!!podstawowe zasady w piciu tej herbaty sa takie ze nalezy pic okolo 5 filizanek dziennie!!!(ja pije kubki)parzyc 5 minut!!!! i nie pic nic poza nia lub najwyzej wode.Wtedy przemiana materii jest szybsza no i tluszcz z pozywienia nie jest przyswjalny.Dlatego sie chudnie!!! Smak tej herbaty (szczegolnie ci co slodza)moze z poczatku odstraszac ale mozna sie przyzwyczaic.NIE WOLNO ABSOLUTNIE JEJ SLODZIC BO WTEDY JEJ WLASCIWOSCI ZNIKAJA!!!!Ja osobiscie przepadam za tym "kurzowym"smakiem!!!!poza tym na mnie dziala i mozecie sobie nie wierzyc Pu-ehr ma tez wiele innych zalet!!!Pije ja bo spowalnia starzenie sie komorek hehe. Ja pije ja od kilku lat. Jestem zdrowa jak rydz i wygladam bardzo mlodo! mam malo zmarszczek!!!(mam 33 lata a daja mi czasem23)mowie serio!!!! acha! mam164 cm wzrostu i waze 50-51 kilo. Kiedys na krotko przestalam ja pic i od razu poczulam po ciuchach ze.... no wiecie sami. Zaznaczam ze nie jem slodyczy ale jem normalnie.Nie pale papierosow. I jeszcze jedno! nie wolno pic alkoholu przy piciu tej herbaty jesli sie chce schudnac.Sory za taki dlugi post!!!!ale chcialam wyczerpujaco odpowiedziec. Wybor nalezy do Was!!!! Powodzenia!!!Z powazaniem Agula

Post

Wysłano: 2009-05-06, 19:46

Alix, jesz głodowo, serio, możliwe, że Ci się pochrzaniła przemiana materii i tyjesz od powietrza. poza tym - jogurty mają to do siebie, że tuczą. większość jest tłustych i mają sporo węglowodanów. a te owocowe to już w ogóle masakra.
z tego co widzę nie jesz za dużo warzyw, a one o wiele lepszą opcją niż owoce są.
mało białka, wcale zdrowych tłuszczy... taka sobie to dieta...

na zdrowe odchudzanie przyjdzie czas, później.
szczególnie, że nietolerancja pokarmowa u dziecka może niezły reżim wymusić.

ja jem w sumie tak samo jak przed ciażą. mam jakieś 12 - 13 na plusie w tej chwili.

i przykładowo wygląda to tak

śniadanie - 3 kromki razowego z twarogiem, pomidory, rzodkiewki i ogórki. do picia kefir.
2 śniadanie z reguły owocowo, ale niezbyt dużo bo mi lata po nich cukier
obiad - np. zupa z przecieranych warzyw; pieczona ryba z fura warzyw duszonych
podwieczorek - najczęściej kefir i razowy z wędliną plus warzywa
kolacja najczęściej jem ryby różne tłuste, albo makarony z warzywami; różnie, czasem jem też zupę z obiadu.

na Twojej diecie umarłabym z głodu... i tyłabym tłuszczem od każdej ilości czegokolwiek... moja waga teraz to głównie woda, bo zatrzymuję jej straszne ilości.

Post

Wysłano: 13-01-2009

hej, nazywam sie Kaśka i mam 27 lat od razu napiszę, że nigdy w życiu się nie odchudzałam i jeszcze jakieś pół roku temu do głowy by mi nie przyszło, że zacznę. Przy wzroście 172 cm moja waga od około 7 lat wachała sie pomiędzy 80-85 kilo. Nigdy mi to nie przeszkadzało akceptowałam siebie taka jaką byłam. W sierpniu 2008 przeszłam niegroźną operację usunięcia woreczka żółciowego a po niej przez około 2 miesiące byłam na diecie wątrobowej. Jednak zamiast chudnąć jak przypuszczałam, baa! byłam pewna że za jednym zamachem pozbęde sie i woreczka i zbędnych kilogramów zaczełam tyć:(
Moja przemiana materii zwariowałam i nawet poranna kawka i papierosek nic tu nie pomaga. Teraz dobijam stówy. Nie podam konkretnej wagi bo dawno sie juz nie warzyłam.
W każdym bądź razie tydzień temu powiedziałam sobie basta i zaczełam sie odchudzać, nie stosuję żadnej konkretnej diety, ale jem głównie warzywa, gotowane białe mięso, zrezygnowałam z chleba i ziemniaków, od dzis wracam z pracy do domu na piechotę no i zapisałam sie na aquaaerobic. Piszę to wszystko (gratuluje wszystkim którzy czytają to wypracowanie:)), bo dzis tak samo jak niespodziewanie przyszła decyzja o diecie tak przyszedł kryzys.....

Post

Wysłano: 27-03-2009

CytatCytat:

Przyjmuję sulfasalazin EN 3x2, encorton 1x5mg, metizol 2x1 (nadczynnosc tarczycy) i proplanolol 10 mg 3x1. oprocz CU stwierdzono u mnie nadczynnosc tarczycy Graves-B ( przepraszam jesli popełniam bład w pisowni).
ale do rzeczy - PUCHNĘ masakrycznie

Mogę powiedzieć, że miałem dokładnie te same problemy (CU+nadczynność) i brałem dokładnie te same leki. Takie wrażenie "puchnięcia" może być po Encortonie. Dodatkowo leki na nadczynność tarczycy hamują pośrednio przemianę materii, więc efekt może się potęgować. Trzeba teraz bardziej uważać, żeby nie jeść za dużo, bo sterydy wiadomo napędzają wilczy apetyt, więc trzeba się kontrolować i nie jeść pustych kalorii - najlepiej w ogóle odstawić słodycze. Możesz ewentualnie zapytać lekarza czy nie trzeba by brać dodatkowo czegoś na odwodnienie, bo sterydy zatrzymują wodę w organizmie i to daje taki efekt.

U mnie wszystko się uspokoiło po ok. pół roku - tarczyca wróciła do normy i nie muszę brać leków na nadczynność, sterydy też odstawione dawno, to i parę kilogramów ubyło.
Więc głowa do góry - będzie dobrze. Tylko pamiętaj - jeść wartościowe rzeczy, nie głodzić się, ale przemiana materii będzie teraz przystopowana, więc ostrożnie z jedzonkiem i cukiernie omijaj szerokim łukiem

Post

Wysłano: Wto Maj 01, 2007 12:09

próbują tu niektórzy usilnie udowodnić że Shaq może lepiej i fajniej, że shaq może wiecej niż Hakeem, Ewing, Wilt czy Kareem. Nie może. Skończył właśnie swój 15 sezon, każdy z Wielkich centrów co kończył 15 sezon, schodził powolutku w cień, stawał sie wolniejszy, grubszy, stawał sie 2-3-4 planowy, potem odchodził. Wielu z Wielkich nie dograło 15 sezonów. I to samo jest z Shaqiem, nie rozumie co znaczy że Shaq mógł lepiej nad sobą pracować, widział ktoś z was grubego bez koszulki w tych PO? Mięśnie a nie kupa tłuszczu. To jest starość, wyczerpanie materiału, tego sie nie da naprawić, zniwelować, pokonać. Można to jedynie troszeczke spowolnić i jakby ktoś nie wiedział to shaq spowolnił swoje koszykarskie starzenie sie. To są centrzy kolesie którzy mają po 215 wzrostu, większość z nich już przed 30 odczuwa koszykarską starość. Co to znaczy że Shaq mógł o siebie lepiej zadbać bo kompletnie nie rozumie tego hasła. Pokażcie mi jednego centra który miał 35 lat 1000 meczy za sobą i grał lepiej niż On. Jednego może pokażecie bo oczywiście Jabbar siał niemal że do końca, ale reszta? Jabbar nawet teraz nie ma brzuszka, jego przemiana materii uratowała jego końcówke kariery i to jest swego rodzaju ewenement ...

Post

Wysłano: 27-08-2004, 19:20

No dobra, to ja powiem jak od lutego do czerwca schudłam 8 kg i utrzymuje wagę bo juz chyba starczy...Dieta była trochę wzorowana na Montigniaqu, o którym wspomniała Katarzyna. Odstawiłam chleb biały, bułeczki, ziemniaki, wszelkiego rodzaju kluchy i pierogi, słodycze, napoje gazowane, ryż biały, sosy zawiesiste, wszelkie żarcia smażone.
Odechciało mi się też jedzenia wędlin, choć nie miałam tagiego zamiaru. Za to zasmakowałam się w ciemnym pieczywie (ale bez przesady 2 kromki dziennie to góra), głownie żytnim - bez dodatków typu karmel i jakies ulepszacze; gotowaną rybą w ziołach i vegecie, mięsku duszonym na oliwie albo na wodzie, ryżu brązowym, serze białym chudym, jogurtach light, bardzo mi smakuje mleko danona czekoladowe i duszonych na rózne sposoby warzywach i sałatkach, surówkach. Śniadanie zawsze jadłam obfite, a obiad musiałam zjeść najpóźniej do godz. 17; kolacji wcale lub jakiś owoc. Jak czułam głód to piłam wode gazowaną bo tylko taką toleruję - ile wlazło. Kiedy strasznie chciało mi sie coś słodkiego zjadałam kilka kostek czekolady i przechodziło. Potem już nawet mi sie nie chciało słodkiego. No i zaczęłam ćwiczyc godzinę wieczorem. Było mi bardzo trudno się zmobilizowac ale jakos dało radę No i chudłam, więc to strasznie budowało. Znacznie tez poprawiła mi się przemiana materii, skńczyły sie problemy z zaparciami.. W tej chwili nadal utrzymuje ten sposób żywienia, chociaż czasami pozwalam sobie na ziemniaki, czy kotleta :geba: ale naprawdę czasami....No i przestałam ćwiczyć na cześć częstszych wygibasów z małżonkiem, hihi :_8_: Myślę, że warto spróbować, bo potem miło jest czuć luz w ciuchach, poza tym jak miło założyć coś co od x czasu leżało, bo po prostu - jak mówi mój mąż " jakos sie skurczyło w szafie" :_9_: i dopiero się czuje ta dumę....
Trzymam kciuki za Was.

Pozdrawiam, asik.

Post

Wysłano: Sob Paź 20, 2007 10:23 am

Wiem ze tabletki sa dobry zabezpieczeniem :) Biore juz je ponad dwa lata i zawsze kochalam sie bez prezerwatywy tylko jakos teraz nachodza mnie takie jakies dziwne watpliwości. Zadnej z tabletek nie zapomnialam wszystkie bralam o stałe porze. Raz tylko przy 8 tabletce wymiotowalam ale bylo to 15 godzin po wzieciu tabletki wiec sie tym raczej nie martwie. Jedyne czym sie martwie to ze w ostatnim tygodniu dosc czesto sie zalatwialam :/ ale zdazalo mi sie to zawsze popoludniu a tabletki biore rano zreszta to nie byly biegunki tylko normalne wyproznienia z tym ze czesciej :( Nie wiem moze mi sie przemiana materii poprawila a ja panikuje :( Raz tylko zdazylo mi sie wyproznic zaraz po tabletce ale to tez byla normalna kupka >( Eh popadam normalnie w skrajnosci. Wiem ze wszystko co tutaj pisze nie wplywa na tabletki ale ja i tak sie martwie.
MAm do was w sumie kilka pytan: skoro uprawialam sex w czwartek przy ostatniej tabletce to obecne krwawienie z odstawienia nie da mi zadnej pewnosci ze wszystko bedzie wporzadku prawda (a wogle powinnam krwawienie dostac w niedziele)???? Test moge zrobic dopiero po 3 tyg bo test w dzien spodziewanej miesiaczki tez mi nic nie da prawda???

Post

Wysłano: 21-09-2008

Droga Mamo Juleczki,

Debridat i Duspatalin brałam przez dłuższy czas. Leki te miały w zamierzeniu regulować pracę mojego przewodu pokarmowego, niestety, doprowadziły do długotrwałych zaparć oraz silnego bólu jelit. Musiałam je odstawić, ponieważ znacząco utrudniały moje codzienne funkcjonowanie.

Owszem, jestem osobą dynamiczną i prowadzę aktywny tryb życia. Mam swoje stresy, jak zresztą każdy. Zdaje się, że błyskawiczna przemiana materii jest w mojej rodzinie typowa, wszyscy to wysocy chudzielcy

Papierosów nie palę, alkoholu nie piję od ponad pół roku, odrzuca mnie na samą myśl o nim. Nigdy nie piłam dużo, o ile piłam w ogóle, to bardzo sporadycznie i niewiele (zważywszy na moją wagę jestem ekonomiczna w kwestii alkoholu )

Sprawy ginekologiczne w jak najlepszym porządku. Regularnie cytologia + usg, od 4 lat łykam sobie harmonet, nic mi po nim nie dolega.

Zastanawiam się, czy probelm z utratą wagi nie może być spowodowany nieprawidłowym wchłanianiem. Jeśli to prawdopodobne, jakie badania powinnam wykonać?

Pozdrawiam cieplutko.

Post

Wysłano: 21-01-2009

Cześć
Zainteresowałem się wątkami o których rozmawiacie i postanowiłem opowiedzieć o swoim problemie, mianowicie od kiedy tylko pamiętam miałem kłopoty z nadwagą która później przekształciła się w otyłość próbowałem wszystkiego: diet, głodówek, ćwiczeń, ale to zazwyczaj dawało znikomy efekt lub nie dawało go wcale, jeżeli nawet schudłem 2-3 kg w ciągu 2ch dni to zaraz jak tylko zacząłem jeść mój wygłodniały organizm wracał na dawną wagę.
Znalazłem pewien ośrodek ••••• w którym naprawdę spoko ludzie pomogli mi się ogarnąć, 1sza wizyta w ośrodku polegała na pobraniu krwi, dzięki której zbadano to jakie grupy żywności powodują u mnie przewlekły stan zapalny tzn spowolniona przemiana materii oraz wieczne zmęczenie. Dietetycy z ośrodka pokazali mi jakie błędy popełniałem, rozpisali dietę oraz użyczyli kilka cennych wskazówek jak mam się do tego zabrać...w sumie była to dla mnie ostatnia deska ratunku, mam 20scia lat i chciałem wyglądać jak człowiek, odchudzałem się zgodnie z tym co powiedziano mi w ośrodku oraz chodziłem na zabiegi „Hydrokolonoterapii”-płukania jelit, które pomagały mi oczyścić moją wątrobę i okrężnice. Zacząłem z wagą 105.7 kg przy wzroście 173
w 1szym miesiącu schudłem 14kg w 2gim-6kg w 3cim-3kg w tym -2 kilo łącznie od 1.09.08 do dziś **.01.09 udało mi się schudnąć około 25kg w 3.5 miecha, ważę 80 kg i jestem niemożliwie szczęśliwy jeszcze tylko 10 kg schudnę i będę tak szczupły jaki zawsze chciałem być polecam wszystkim ••••• Ci ludzie są naprawdę ogarnięci w tym co robią warto sprawdzić prawdziwość moich słów zajrzyj na ich stronkę, zadzwoń i ustaw się na wizytę. Powodzenia w odchudzaniu :)
A jak coś ta strona to •••••

Post

Wysłano: 2008-10-06, 20:38

Witam Pania Zuzanne
to moze ja tez opowiem swoja historie...
kiedys wazylam 50 kg przy wzroscie 164 cm duzo przytylam w ciazy ale tez duzo juz schudlam... moja obecna waga to 55 kg a chcial bym za wszelka cene wrocic do dawnej wagi!
jednak tu pojawiaja sie schody poniewaz moje przemiana materii duzo sie pogorszyla i nie mam na to wpywu pilam na to jakis plyn od lekarza nie pomoglo, jadlam owoce pilam duzo plynow, zielona herbate i jednak nic mnie pomaga niestety a waga stoi w miejscu.
jesli chodzi o cwiczenia to od razu musze poeiwedziec ze odpadaja bo straszny pruzniak ze mnie
ostatnio wyczytalam na internecie o tabletkach odchudzajacych
http://www.thermapro.eu/
http://therma.impossible.pl/
jednak takie tabletki maja swoje skutki uboczne a ja mialam male problemy z cisnieniem po porodzie (ktore minely na szczescie) ale czasem moj puls skacze do 130
sama boje sie zazywac takie tabletki i chcia bym sie doradzic specjalisty
oczywiscie musze dodac jak bardzo mi zalezy na pozbyciu sie tych 5 kg...
bardzo prosze o rade

Post

Wysłano: Sro Sie 13, 2008 11:41 am

Jestem tu nowa. Poczytałam sobie posty dotyczące Yasminelle a że biorę te tabletki już od 8 miesięcy postanowiłam coś o nich napisać :) W moim przypadku bo badaniach hormonalnych okazało się że potrzebuję leku antyandrogennego. Objawy zaburzeń z którymi walczyłam i walcze to mastopatyczne zmiany w piersiach, na przemian tycie i chudnięcie (z tymże to drugie z wielkim wysiłkiem dietą + ruch), hirsutyzm (czyli generalnie wszędzie za dużo włosków ;), bolesne obfite miesiączki, brzydka cera, ospałość, kłopoty z koncentracją, odczuwanie wiecznego wyziębienia, beznadziejna przemiana materii a co za tym idzie zaparcia itp. ogolnie strasznie dużo tego wiem. Jestem na etapie badań bo podejrzewają jeszcze u mnie niedoczynność tarczycy ale to osobna bajka-niebajka. Teraz co do Yasminelle. Biorę je od stycznia. Na mnie działa rewelacyjnie. Po pierwsze co dla mnie ważne schudłam. Oczywiście nie od razu. Mniej więcej po 4 listkach wyraźnie zaczęła spadać mi waga. Cera poprawiła się pięknie. Zero bolesnych miesiączek i oczywiście nie obfite bo przecież nie ma owulacji przy leku. Psychicznie czuję się duzo lepiej, bardziej kobieco,atrakcyjniej. Chce mi się żyć i dbać o siebie jeszcze bardziej. Włoski zanikają lub odrastają bardzo wolno i słabiutkie ( a jestem typową brunetką więc włoski byly dla mnie zgrozą szczególnie na twarzy i szyji) Przemiana materii mocno przyspieszyła i tak jak kiedyś mogłam nie chodzić ku mojemu przerażeniu i z tydzień do wc to przy Yasminelle biegam codziennie. I jeszcze jedno... przy Yasminelle bardzo mi spadł apetyt a na slodkie to już wogóle. Umiem to wszystko kontrolować i nie rzucam się już na jedzenie jak szalona. Jest tylko jedna rzecz na którą przy tych wszystkich plusach można troszkę ponażekać ;) Spadek libido i to znaczny. Mimo wszystko polecając Yasminelle radziłabym zrobić badania poziomu swoich hormonków. Lek jest "delikatny" ale jeśli to pierwsze w życiu tabletki to warto wiedzieć w ktorą stronę oczekuje nasz organizm pomocy :)

Post

Wysłano: 2006-12-23, 11:12

Co do wystroju to w stu procentach się zgadzam. Filtr... ja polecam wykonany z drugiego waskiego zbiornika, ustawionego obok głównego akwarium. Jest w nim dużo miejsca na wkłady (w zależności od wymiarów, ale radzę, żeby miał on pojemność 10% całego akwarium), które zapewniają filtrację mechaniczna i biologiczną. Zazwyczaj w takim filtrze zachodzą procesy zarówno nitryfikacji jak i denitryfikacji. Oba są ważne, choć proces denitryfikacji jest zastępowany częstszymi podmianami wody, jako, że azotany są mniej szkodliwe dla ryb i nawet stężenie 100mg/l jest tolerowane, choć już za wysokie. Cały filtr zasilany jest przez głowicę do filtrów dennych (tu polecam PowerHead y Hagena), która doskonale napowietrza akwarium i wprawia wodę w ruch.
Szczerze mówiąc ja nigdy nie stosowałem żadnych preparatów ani testów, bo widzę co jest po zachowaniu moich ryb. Temperaturę utrzymuję na poziomie 25 stopni C, gdyż wyższa temperatura szybciel "wypala" ryby (szybsza przemiana materii, przez co organizm szybciej się starzeje).

Post

Wysłano: Sob Maj 03, 2008 1:45 pm

mama pytanko takiej natury fizjologicznej:
co jest uznawane za biegunkę, gdy mówimy o niej jakoś zaburzeniu przy braniu tabletek?

zastanawiam sie ponieważ zaczęłam rozmyślać mój pierwszy tydzień 2 opakowania tabletek i nie wiem czy wszytko było w porządku, mianowicie tabletkę zawsze biorę w okolicach 17.30-18 a od ok godz 21.21.30 (pierwszy raz może w ok 20.30, nie pamiętam juz) odwiedziłam toaletę 2-3 razy, jednakże stolce te nie były luźne (tak jak w przyp biegunki i nie było żadnego bólu brzucha itp.) a myślę, ze były spowodowane tym, ze tego dnia zjadłam wiecej niż zwykle a mam dosyć dobra i szybka przemianę materii... więc może jeśli przemiana materii ok to i tabletka sie szybciej mogła wchłonąć niż te 3,5-4 h

wiec jeżeli to nie była typowa biegunka to jest zagrożenie ze tabletka sie nie wchłonęła? jestem troszkę panikara a właśnie teraz podczas drugiego opakowania i drugiego tyg kochałam sie pierwszy raz chłopakiem bez gumki (nie był to cały stosunek bez gumki, dopiero jego koniec i trwało to krótko -chcieliśmy sprobować jak to jest ale sie skończył we mnie...) no i moja wyobraźnia juz szaleje :P

Post

Wysłano: Cz, 30 kwi 2009, 18:56

CytatCytat:

karolina a moze podaj na czym polega?:)

Sorry, długo tu nie zaglądałam.
Detoks to 7 dni jedzenia rzeczy z grup oczyszczających np. wątrobę, a na koniec jest dzień ze specjalnie przyrządzaonym napojem. Tego dnia nic poza napojem, wodą i zmielonym plantago ovata nie jesz.
Plantago ovata - http://www.helfy.pl/psyllium-husk - uwaga przy stosowaniu antykoncepcji doustnej.

W dużym skrócie: nie je się węglowodanów (pieczywa, makaronów, ziemniaków, itp.) i nabiału - mleka, serków, śmietany ,itp. Nie pije się gazowanych i słodzonych napojów, jak również kawy i herbaty. Można pić herbatki ziołowe i owocowe.
Za to jest pięć posiłków dziennie z ryb, chudego mięsa, warzyw, ziół. Z tłuszczy - oliwa z oliwek. Mleko - ryżowe (ale mi wyjątkowo nie służy - może się owsianemu przyjrzę, bo sojowe produkty nie są zalecane w detoksie).
J mówi, że widać efekty. Wiem, że na pewno poprawiła mi się przemiana materii i ubyło mi centymetrów gdzie niegdzie. Z tym, że ja postanowiłam detoksować się jakieś 3-4 tygodnie (teraz jestem na półmetku). Ciężko, jak się w delegacje jeździ.

Post

Wysłano: 2008-04-18, 11:08

Mam zdiagnozowaną niedoczynność tarczycy na tle autoimmunologicznym- choroba Hashimoto. Tarczycę mam malutką, z niewielką zwłókniałą strefą (czyli ta już nie działa, podobno proces kilkuletni). Hormon tarczycowy th4 jeszcze w normie (dolna granica), a tsh (przysadkowy) podwyższony, do tego przeciwciała anty TPO podwyższone do 60 jednostek, przy normie do 30 ( niszczą hormony tarczycy).

Endokrynolog przepisała mi standardowo syntetyczne hormony tarczycy, które się bierze do końca życia. Ja póki co ich nie wykupiłam, bo dobrze się czuję, nie mam typowych objawów niedoczynności ( senność, zwolniona przemiana materii, depresja), pojechałam do homeopatki, dostałam lek i zalecenie psychoterapii. Podobno te choroby z autoagresji tak trzeba leczyć. Co jeszcze mogę zrobić, macie jakieś doświadczenia? Biorę też kelp czyli tabletki glonowe z jodem. Myslę ewentualnie o bioterapii, bo chyba tylko to mi zostało. Zastanawiam sie czy preparaty typu sok z noni, które działają m. inn. na pobudzenie systemu immunologicznego mają rację bytu w przypadku chorób autoimmunologicznych: pomagają w unormowaniu wszystkiego, czy wręcz przeciwnie-im wiecej przeciwciał tym szybciej będą niszczone moje hormony tarczycowe... .

No, ale mam nadzieję, ze mam szansę jednak zwalczyć tę chorobę

Post

Wysłano: N lip 22, 2007 9:53 am

Hej Hej jak sie macie bezcukrowcy

Jestem juz ponad 2 tyg na dziecie bezcukruowej Tak mysle ze pogladowo podam co zauwazylam. Dodam ze wylaczylam cukier i produkty go zawierajace. Natomiast nie zrezygnowalam z pieczywa ryzu ziemniakow makaronu i z owocow z wyjatkiem tych co mnie uczulaja. Wiec nie jest to scisla dieta bezcukrowa czy o niskim indeksie glikemicznym. Nazwalabym ja `przeciwswiadowa`.

BILANS
+ znaczne zmiejszenie swiadu
+ bledsze i plytsze ogniska zapalne, nie sacza
+ ogolnie silniejsza skora
+ zmniejszenie uzycia masci (w moim przypadku Elidel)
+ lepsza przemiana materii
+ delikatne schudniecie (u mnie 0,5 kg na tydz)
+ pozytywny aspekt psychiczny bedacy rezultatem powyzszych

- nie mozna sobie dogodzic slodyczami ale w obliczu tych zyskow nie boli

Czego dieta nie zalatwila:
1 Nie zdzialala cudu typu azs nie zniklo
2 Pojawialy sie tez nowe miejsca zapalne ale wiazalo sie to u mnie np ze slodkim owocem, okresem, stresem

Poza tym czynniki sprzyjajace ktore mialam: opalanie i wzgledny spokoj

PS Czekam moze Jane dokopie sie do artykulu o diecie bezcukrowej bo rozwazam zaostrzenie diety w celu polepszenia efektow. W necie na ten temat nie znalazlam nic dla mnie zachecajacego. Zobaczymy

Sle buziaki

Post

Wysłano: Śro Lut 13, 2008 4:09 pm

Hmmm...
Obie szczurcie uwielbiają:
.kolby bekonowe [Vitapol. Znikają po jednej nocy (; ]
.marchewkę [koniecznie muszę obrać z tej 'skórki' (?) bo inaczej nie zjedzą.]
.banana [pewnie dlatego, że jest słodki. Uwielbiają w kawałku, startego, w każdej postaci. Najczęściej(nie myśleć, że jedzą często banana. nie daję za często, bo jest bardzo słodki.) dostają w kawałku.]
.ser żółty [nie dostają często, bo wiem, że nie jest zbyt dobry dla ciurków. Ale dziewczynki go uwielbiają.]
.szynka [dostają b.rzadko. Ale b.lubią.]
.dropsy dla gryzoni [słodkie. Wiem, bo próbowałam Kochają je.]
.kuleczki 'Nesquick' [Nie dostają często, w końcu to słodycz i do tego czekoladowy. Ale czasem leży jakaś kuleczka na biurku, czasem dam im jedną/dwie. Uwielbiają to wprost.]
.kolby robione przeze mnie ze zwykłego jedzonka [ziaren w zwykłym jedzeniu nie lubią, za to patyk posmarowany cienko 'papką' (z mąki i wody) i obsypany karmą (razem z ziarnami) uwielbiają.]

Ogólnie bardzo lubią owoce i warzywa (;

Moje panienki są dosyć wybredne (; Tak, rozpieszczone ogony (;

Nie są wypuszczane 'na pokój' [jedna na kanapę, druga w łazience], więc Malutka jest troszeńkę za pulchna [drugą przyczyną jest mikrowylew i jej zła przemiana materii oraz tendencja do tycia (; ]. Ale dziewczynki są raczej w dobrej formie [chociaż jutro muszę z nimi do weta iść, bo Czaga ma czasem różowawy mocz, a Mała ciągle się drapie i ma strupki]. Heh. Ale to nie ten temat

Post

Wysłano: 14 Maj 2007, 14:41

drugi taki sklep jest na os Kofrantego w pawilonie przy Spółdzielni MIeszkaniowej - mają tam bardzo dobry i zdrowy chleb "dziadunia" który wypróbowałam-rewelka. cena jest porównywalna do innych chlebów ziarnistych np. w naszym zwykłym spożywczaku.

ta temat: wydaje mi się, że należy rozróżnić pojęcia zdrowej żywności od zdrowego żywienia, bo można się zdrowo odżywiać, jedząc niekoniecznie tzw. zdrową żywność (znaczenie subiektywne-ona niestety też zawiera konserwanty). od ponad dwóch lat staram się jeść "zdrowo" tzn. unikam białego pieczywa, smażonych potraw, wysoce przetworzonych produktów, wprowadzając za to warzywa, owoce, muesli i jogurty w większych ilościach. musze przyznać, że znacznie poprawiła mi się kondycja skóry(jestem alergikiem i naprawdę muszę uważać na to co jem, bo każdą wpadkę widać w postaci wysypki) i przemiana materii.
nie wierzę natomiast w zdrową marchew, czy inne tego typu warzywka- musiałyby chyba być chodowane w sterylnych pomieszczeniach i na specjalnych podłożach, a bez dostępu światła i powietrza też nie byłyby tak wartościowe, jak powinny.
często jadąc w moje rodzinne strony(lubuskie) mijamy tuż przy autostradzie(!!!) tzw. ekologiczne uprawy....

tak, czy inaczej sklep by się przydał